Firmowy blog w 2020 – jak pisać artykuły na pierwszą stronę w Google

Firmowy blog w 2020 – jak pisać artykuły na pierwszą stronę w Google

W grudniu 2019 roku Google wypuścił dokument na ponad 160 stron. Quality Rater Guideline to poradnik, który wskazuje nam, co powinniśmy zrobić, żeby trafiać na pierwsze pozycje wyszukiwań pożądanych przez nas fraz. Co te informacje oznaczają dla właścicieli biznesów, którzy planują prowadzić w 2020 bloga firmowego? Jak zwiększyć swoje szanse na pozyskanie więcej klientów przez Google? Dziś o tym, jak optymalizować pisane na blogu treści, by Google je polubiło. 

Jak działa algorytm?

Uwaga: mój artykuł jest pisany z perspektywy twórcy treści. Sama prowadzę blogi firmowe dla klientów z różnych branż i zawsze, ale to zawsze podkreślam, że na starcie zawsze należy zadbać o stronę techniczną witryny. Na pozycję w wyszukiwarce ma wpływ naprawdę wiele czynników, a dobrze zoptymalizowana treść artykułów na firmowym blogu to tylko jeden z nich.

To znaczy: jeśli Twoja strona otwiera się bardzo wolno albo tekst fatalnie się czyta lub nie działa prawidłowo na telefonach – trzeba zacząć od naprawy tych podstaw. Wszystko sprowadza się wciąż do jednego: Google dba o to, aby strony z najwyższych pozycji w Google były wygodne w korzystaniu, wartościowe i wiarygodne. Ludzie mają się wygodnie poruszać zarówno po samej stronie, jak i artykule. Wielki blok tekstu napisany niewyraźnym fontem bez polskich znaków, bez nagłówków i z rażącymi błędami ma marne szanse na wysoką pozycję w wyszukiwarce.

Google ma oczywiście szczegółowe dane z wyszukiwarek i oczywiście z samego Google Analytics (pod które podpięta jest większość stron w sieci). Bada to, jak poruszają się użytkownicy po stronie, czy są zagubieni, czy łatwo znajdują zakładki, czy dużo czasu spędzają na artykułach, czy mogą bez problemu wejść na stronę główną, czy strona szybko się otwiera. Co więcej sztuczna inteligencja Google wie, które wyniki wyszukiwań są najczęściej klikane przez użytkowników, wystukujących konkretne zagadnienie czy pytanie.

Zgodność artykułu z tematem

Czy artykuł pokrywa się z tym, czego szuka w Google czytelnik? Najważniejsza zasada brzmi: pisać treść, która odpowiada zapytaniom w wyszukiwarce. Chodzi o to, co wpisuje Twój potencjalny klient, żeby trafić na Twój artykuł. W tym momencie pojawia się spora rozbieżność pomiędzy tym, co lubi Google, a popularnymi nagłówkami, które rzekomo niesamowicie sprzedają.

Kto pamięta słynne “Nie śpię, bo trzymam kredens”? Facebook kocha takie tytuły – wzbudzają zaciekawienie, bawią i są absurdalne. To wywołuje natychmiastowe kliknięcie w link. Z kolei Google działa całkowicie odwrotnie. Tego rodzaju tytuł nie odpowiada żadnym zapytaniom ludzi w wyszukiwarce. Warto o tym pamiętać już w momencie konstruowania tytułu posta blogowego i odpowiadać na faktyczne potrzeby ludzi.

Poniższe podpowiedzi od samej wyszukiwarki mogą stać się genialnymi tematami na artykuły blogowe np. dla firmy odzieżowej czy pralni. Just saying.

Google - jak znaleźć pytania swoich klientów

 

O co pytają klienci? W jednym z poprzednich tekstów wymieniłam proste sposoby na znalezienie dobrych tematów na firmowego bloga, które ktoś faktycznie wpisuje w Google.

Kilka słów o słowach kluczowych

W Google już od dawna odbywa się zmiana, której zdają się nie zauważać niektórzy autorzy tekstów na strony internetowe (sprawdź, jak znaleźć do pisania tekstów dla Twojej firmy kogoś, kto zna się na temacie). Zamiast tego trzymają się przestarzałych reguł, które nie zakładały odmieniania słów w języku polskim oraz ich naturalnego występowania w zdaniu (np. damska skórzana kurtka albo gabinet kosmetyczny Warszawa). Oczywiście słowa kluczowe są podstawą dla zrozumienia przez algorytm samego tematu, ale dzięki kolejnym aktualizacjom sztuczna inteligencja coraz lepiej rozumie kontekst całego zdania.

Działa (chociaż w języku polskim jest to duużo trudniejsze niż w angielskim) semantycznie. Algorytm w pewien sposób “domyśla się”, o co chodziło nam podczas wpisywania danego zapytania. Podaje nam na tacy artykuły czy strony, które naprawdę mogą dać nam odpowiedź. Nie musimy w artykule używać dosłownej frazy “najlepszy komputer do grania”, żeby Google podsunęło go ludziom, którzy wpisują to Google:

jak działa Google - wyszukiwanie kontekstowe

 

Przykład z innej beczki:

jak działa google

 

Nie ma też większego sensu pogrubianie takich słów czy fraz w artykule. Jeśli pogrubiać, to całe ważne fragmenty tekstu, a nie wyłącznie słowa kluczowe. Google rozumie nas coraz lepiej. Liczy się wyżej wspomniana wygoda oraz satysfakcja odwiedzających naszą stronę. I teraz zastanówmy się – czy post blogowy sztucznie naładowany słowami kluczowymi będzie satysfakcjonował naszego potencjalnego klienta, który po prostu szukał konkretnej odpowiedzi?

Daj czytelnikowi odpowiedź

Wielu właścicieli firm, którzy chcą zainwestować w content marketing pyta często, jak długi powinien być artykuł na firmowego bloga. Niestety nie ma na to dobrej odpowiedzi. Tekst na bloga musi mieć taką długość, która wystarczająco obszernie wytłumaczy temat. Ale uwaga: nie chodzi tutaj o lanie wody. Kiedy przyjrzymy się długości tekstów, które pojawiają się wysoko w wynikach wyszukiwania, można zauważyć spore rozbieżności. Część z nich ma dwa tysiące znaków, a inne dwanaście.

Załóżmy, że prowadzisz sklep z damskimi ubraniami i tworzysz plan kolejnych artykułów na firmowego bloga. Jednym z nich jest powiedzmy “najmodniejsze modele kurtek zimowych”. Osoba, która wpisuje takie hasło, szuka (uwaga, to może być szokujące)… najmodniejszych modeli kurtek sportowych. Oto screen artykułu, który pojawił mi się w wyszukiwarce jako pierwszy (oczywiście, o jego pozycji świadczą tysiące technicznych czynników, ale chcę pokazać przykład skutecznej treści):

 

przykład dobrego artykułu na firmowego bloga zgodnego z SEO

 

Konkretna odpowiedź na konkretne wyszukiwanie. Nie ma najmniejszego sensu opisywać trendów z zeszłego roku, snuć wywodów na temat historii kożuszka albo tłumaczyć czytelnikowi, że potrzebuje kurtki, bo w Polsce jest zimno.

Wymarzona pozycja zero

Nie zawsze bycie zerem nie popłaca. Mówi się czasem, że pozycja Google zero jest najbardziej pożądanym miejscem w wynikach wyszukiwania (chociaż nie zawsze). Direct answer, bo o tym mowa to wynik wyszukiwania, który wyskakuje bezpośrednio pod paskiem wyszukiwania: przed wszelkimi innymi wynikami organicznymi oraz przed reklamami Google Ads. Wyszukiwarka sama pobiera sobie pożądaną treść bezpośrednio z treści jednej ze stron.

Co zrobić, żeby nasz artykuł pojawił się na pozycji zero? Oczywiście nie da się jej wykupić, jedyne więc co możemy zrobić to dobrze zoptymalizować treść, by odpowiadała na konkretne zapytanie i liczyć, że Google to doceni. Typów treści, które mogą trafić na pozycję zero jest kilka. Tymi, które z własnego doświadczenia z pracy nad blogami firmowymi klientów mogę polecić to:

  • paragraf (np. definicja albo krótka odpowiedź na zadawane pytanie) 

featured snippets jako pozycja zero

 

  • lista (składniki przepisu, najlepsze produkty, kolejność działań – czyli treść, którą można sprowadzić do konkretnego listowania za pomocą nagłówków h1,h2 itd.)

pozycja-zero-w-google

 

Ile czasu musi minąć, by firmowy artykuł trafił wysoko w Google?

Mierzenie się z algorytmem Google trwa. Kiedy piszesz dopiero pierwszy, drugi, dziesiąty post prawdopodobnie w wynikach wyszukiwania nie ma prawie nic. To może naprawdę zniechęcić. Co więcej, jeśli posty powstają rzadko, ten czas oczekiwania zdaje się jeszcze dłuższy. Osiągnięcie ostatecznej pozycji na daną frazę zajmuje nie dni, nie tygodnie, a miesiące. Czasami nawet rok. To oznacza miesiące pracy, niekiedy bez konkretnych efektów – nawet, kiedy wydaje się, że wszystko robimy dobrze. Stąd pojawiają się właściciele biznesów, którzy definitywnie oznajmiają: content marketing nie działa.

Faktycznie, reklama w mediach społecznościowych jest szybka, a efekt widoczny niemal natychmiast. Przy pracy nad SEO bloga firmowego potrzebna jest cierpliwość. W przeciwieństwie do Facebooka, blog firmowy przez następne lata pracuje jednak na firmę sam. Łatwo jest poddać się zbyt szybko.

 

E-A-T – jak nie zakrztusić się algorytmem?

Ekspertyza, autorytet i wiarygodność (Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness, w skrócie E-A-T) – to trzy filary, na podstawie których Google ocenia jakość stron internetowych. Aby strona była wyżej w wynikach wyszukiwania należy zadbać o ekspercki wizerunek strony oraz autorów artykułów, pokazać użytkownikom oraz algorytmowi, że podana przez Ciebie treść jest wiarygodna i po prostu prawdziwa.

Strona “o firmie”, obecność w internecie, w mediach społecznościowych, wizytówka Google, linki do innych wiarygodnych stron oraz linki od wiarygodnych stron (kiedy ktoś linkuje do Twojej strony to dla Google sygnał, że treść jest wartościowa). Wszystko to sprawia, że blog firmowy zyskuje na autorytecie i pokazuje, że można Ci zaufać. Mało kto ufa “firmie krzak”, której po prostu nie ma w sieci. Nie ufa jej też Google.

Oto, co możemy zrobić w samych artykułach, by zwiększyć autorytet:

  • Zadbać o to, by widoczny był autor tekstu (przyda się też stopka),
  • Postarać się o wiarygodne komentarze pod postami (pomaga tutaj zadawanie pytań na końcu, które pobudzają dyskusję),
  • Linkować w tekście do zaufanych źródeł (np. badań czy analiz),
  • Po prostu pisać treści o wysokiej jakości, opartej na wiedzy i doświadczeniu.

 

Your Money or Your Life, czyli żółte światło dla księgowych i medyków

Z autorytetem (zarówno strony, jak i autora tekstu) wiąże się jeszcze jeden aspekt, o którym Google mówi wprost. Your Money or Your Life to oznaczenie stron z można by rzec “śliskich dziedzin”. Nie chodzi tu jednak o uprawę marihuany, ale o blogi firm, które zajmują się newsami, zdrowiem, finansami czy prawem. To wszystkie przedsiębiorstwa, których porady mową mieć wpływ na nasze szczęście, zdrowie, finansową stabilność oraz bezpieczeństwo. Google walczy w ten sposób z fake newsami, ale też stara się zabezpieczyć użytkowników przed błędnymi, potencjalnie niebezpiecznymi poradami.

Weźmy na tapetę bloga, który wyskakuje jako pierwszy wynik wyszukiwania po wpisaniu frazy “finanse osobiste”.

 

blog o finansach - dobry przykład dla Google

 

Jego autor zadbał o to, by na stronie pojawiły się niezbędne elementy: wiarygodny opis autora, jego historia z branżą, linki do podcastu, kurs online, informacja o napisanej książce, odnośniki do mediów społecznościowych (w tym LinkedIna). Pod postami jest bardzo dużo komentarzy, a artykuły nie dość, że są obszerne, to jeszcze często udostępniane przez innych (na blogu widzimy licznik udostępnień). Co więcej – na dole strony widnieje adnotacja, że podane informacje mają charakter informacyjno-edukacyjny.

Dla firm z podanych przeze mnie dziedzin content marketing może być odrobinę trudniejszy, ale nie niemożliwy. Warto zadbać o podstawy E-A-T i spokojnie czekać, aż Google uzna stronę za wystarczająco godną zaufania.

Kwestie techniczne

Nawet najlepiej napisany tekst na bloga nie da nam świetnych rezultatów, jeśli leży strona techniczna witryny. Na pozycję bloga ma wpływ bardzo dużo czynników (Google podaje, że jest ich kilkaset tysięcy!). Certyfikat SSL (czyli adres https, a nie http), szybkość strony, optymalizacja obrazków, dostosowanie do telefonów, naprawa zepsutych linków, wygodna nawigacja – można wymieniać bez końca. Jeśli jednak masz solidnie zbudowaną stronę, nie musisz się o to martwić. Po prostu skup się na naprawdę wartościowej treści, której:

a) potrzebują Twoi klienci

b) nie daje im Twoja konkurencja

 

1 Comment

  1. Sylwester

    Jestem pod ogromnym wrażeniem jakości powyższego artykułu, zwłaszcza w kontekście jego obszerności. Treść może niejednokrotnie zaskoczyć nawet odbiorcę, który uważa się za biegłego w temacie. Bardzo przydatne wskazówki i dobry przykład nowej jakości w artykułach blogowych. Pozdrawiam serdecznie autora 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *